• 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg

Miejscowości

Wiadomości

czwartek, 24 kwiecień 2014 10:08

Koralikując na cztery ręce – wywiad z właścicielką Pracowni Miodosytnia, panią Eweliną Matusiak-Wyderką

Napisane przez 

Biżuteria to ozdoba kobiet. Każda kobieta uwielbia kolczyki, naszyjniki i pierścionki. Panie o wiele bardziej cieszy oryginalna i niespotykana biżuteria. Taką tworzy Ewelina Matusiak-Wyderka. Spod jej palców wychodzą niepowtarzalne ozdoby, które łączą w sobie bieszczadzkie tradycje i autorskie pomysły. Sylianki, gerdany, krywulki i drabynki – nazwy te brzmią bardzo egzotycznie, a tak naprawdę są to wyroby związane z Łemkami i Bojkami, dawnymi mieszkańcami Bieszczadów. Pani Ewelina, która od młodych lat interesuje się rzemiosłem artystycznym, tworzy nie tylko biżuterię, ale również prowadzi Pracownię Miodosytnię, która organizuje warsztaty koralikowania. W czasie ich trwania każdy chętny może zgłębić podstawy tworzenia takiej biżuterii pod czujnym okiem właścicielki pracowni i jej męża. Z panią Eweliną rozmawiamy o jej twórczości, marzeniach i sentymencie do Bieszczadów.

 MG 9433

wbieszczadach.net: W jakich okolicznościach zamieszkała pani w Bieszczadach?

Ewelina Matusiak-Wyderka: Pierwszy raz przyjechałam w Bieszczady w 1997 roku. Od tego czasu każdą wolną chwilę wykorzystywałam na uciekanie w te strony. Zachwyciła mnie bieszczadzka przyroda i ludzie, których tutaj spotkałam. Od tej chwili towarzyszyła mi myśl, żeby się tutaj przenieść. W 1999 roku rozpoczęłam naukę na Uniwersytecie Ludowym we Wzdowie i stąd było już bardzo blisko. Po skończeniu tej szkoły po prostu zostałam.

wbieszczadach.net: Co najbardziej podoba się pani w Bieszczadach?

E. M.-W.: Bieszczady zachwycają pięknem swojej przyrody i jakimś specyficznym, wyczuwalnym echem dawnych dni. Takie mam wrażenie, wędrując po miejscach, gdzie niegdyś były wioski. Śladem po ich istnieniu są zdziczałe sady, zarośnięte fundamenty – ale wystarczy przymknąć oczy i jakby słychać znów gwar i życie… Nie doświadczyłam tego nigdzie indziej, choć jest wiele miejsc, które mają za sobą podobną historię. Tyle, że w Bieszczadach nie wybudowano nowych domów w miejscu tych, których już nie ma i jest przestrzeń na usłyszenie przeszłości.

Bieszczady przyciągają też bardzo specyficznych ludzi. Bardzo cenię sobie bieszczadzkie znajomości.

wbieszczadach.net: Jak rozpoczęła się pani fascynacja rękodziełem artystycznym?

E. M.-W.: Zawsze lubiłam wszelkie zajęcia plastyczne i manualne. Marzyłam o tym, żeby nauczyć się wyplatać kosze z wikliny. Tym tropem trafiłam do Wzdowa. Marzenie się spełniło – to, i wiele innych o rękodziele, których wcześniej nawet nie wypowiedziałam.

wbieszczadach.net: Czy rękodzieło artystyczne to pani sposób na życie, czy raczej tylko pasja?

E. M.-W.: Wiele lat rękodzieło było moją pasją, ale kilka lat temu powstał pomysł na przekucie go w sposób na życie. To marzenie powoli się realizuje. W 2010 roku powstała nasza Pracownia Miodosytnia, razem z mężem prowadzimy warsztaty i realizujemy koralikowe projekty.

wbieszczadach.net: Jakiego typu biżuterię tworzy pani? Proszę opisać.

E. M.-W.: Tworzymy z mężem przede wszystkim karpacką biżuterię koralikową: KRYWULKI –OZDOBY ŁEMKOWSKIE, SYLIANKI – HUCULSKIE, GERDANY – HUCULSKIE I BOJKOWSKIE ORAZ DRABYNKI – BOJKOWSKIE.

001

wbieszczadach.net: Skąd czerpie pani inspiracje w tworzeniu biżuterii?

E. M.-W.: Wciąż niewyczerpanąinspiracją naszej twórczości są motywy użytkowej sztuki ludowej. Całe Karpaty wręcz obfitują w mnogość wzorów występujących zarówno w tradycyjnych ozdobach koralikowych, jak i w hafcie krzyżykowym. Część tworzonej przez nas biżuterii to wierne odwzorowywanie istniejących schematów, a część inspiracje ludowe karpackimi motywami.  Kolejnym elementem twórczości jest ta całkiem niezwiązana z Karpatami, z tradycją. To twórczość po prostu – to co nam się podoba i jakoś zachęca do działania.

wbieszczadach.net: Czy tworzy pani tylko biżuterię, czy poza tym coś jeszcze?

E. M.-W.: Tu można powiedzieć o wikliniarstwie – przyjemności, jaką czerpiemy z tworzenia z naturalnego surowca, okazyjnym tkaniu, malowaniu na tkaninach i różnych innych… Skończyłam szkołę, która wyposażyła mnie w szereg umiejętności rękodzielniczych – korzystam z tego nieustannie. Mąż oprócz koralikowania zajmuje się łupaniem gontu jodłowego.

wbieszczadach.net: Kogo uznałaby pani za swojego mentora i najlepszego nauczyciela?

E. M.-W.: Biżuterii koralikowej nauczyłam się od mistrza z Tarnopola – Andrieja Bobyka. Największą jednak osobowością i najlepszym nauczycielem był dla mnie pan Zdzisław Kwasek – mistrz, od którego uczyłam się wikliniarstwa.

wbieszczadach.net: Czy pani wyroby spotykają się z dużym zainteresowaniem i czy zdarzyło się pani organizować pokazy własnej twórczości?

404168 458861387478922 91325522 n

E. M.-W.: Wyroby z naszej pracowni spotykają się z zainteresowaniem przede wszystkim wśród turystów odwiedzających Bieszczady. Organizujemy pokazy dla zainteresowanych grup, najczęściej we współpracy z zaprzyjaźnionymi gospodarstwami agroturystycznymi. Współpracujemy także z Uniwersytetem Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej.

wbieszczadach.net: Czy zrobienie takiej biżuterii jest trudne? Czy wymaga specjalnych umiejętności, czy po prostu wystarczy wiedza teoretyczna?

E. M.-W.: Nie jest to wielce trudna sztuka, ale technik jest kilka i opanowanie ich wymaga trochę czasu. Jak w każdym rękodziele, przydatne są zdolności manualne. Wiedza teoretyczna, moim zdaniem nie wystarczy, jest to dziedzina, która wymaga żywego kontaktu z mistrzem.

wbieszczadach.net: Razem z mężem prowadzi pani Pracownię Miodosytnię. Skąd pomysł na jej założenie?

E. M.-W.: Pracownia wzięła się z chęci połączenia pasji z życiem zawodowym. Chcieliśmy, żeby nasza praca była czymś więcej niż tylko zarabianiem pieniędzy.

wbieszczadach.net: Oprócz tworzenia biżuterii, w Pracowni odbywają się także warsztaty. Czy w tym w roku można na jakieś liczyć? Jeśli tak, to czego będą dotyczyć i co trzeba zrobić, żeby w nich uczestniczyć?

E. M.-W.: Najbliższe warsztaty planujemy we współpracy z ULRA w Woli Sękowej http://www.uniwlud.pl/?p=973

Oprócz tego na pewno będzie można skorzystać z krótszych warsztatów biżuterii w Bieszczadach podczas wakacji. Aby wziąć w nich udział, należy skontaktować się mailowo lub telefonicznie (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. , 504122767).

P1010030

wbieszczadach.net: Jakie są pani marzenia i plany związane z rękodziełem artystycznym?

E. M.-W.: Marzenie jest jedno, bardzo ważne. Żeby Pracownia Miodosytnia miała swoją pracownię. Działamy objazdowo, we współpracy z instytucjami, a chcielibyśmy mieć własne miejsce, do którego moglibyśmy wszystkich chętnych zaprosić.

wbieszczadach.net: Dziękujemy serdecznie za rozmowę i życzymy spełnienia tego ważnego marzenia. Liczymy na to, że w niedalekiej przyszłości Pracownia Miodosytnia będzie miała swoją własną siedzibę.

Pogoda Cisna z serwisu

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Facebook

Nasz kanał YouTube

Artykuły

Atrakcje w Bieszczadach

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Cerkwie, koscioły i cmentarze w Bieszczadach

Szlaki turystyczne w Bieszczadach

Szlaki rowerowe w Bieszczadach

Trasy samochodowe w Bieszczadach

Zabytki w Bieszczadach

Fauna bieszczadów

Flora bieszczadów

Ciekawostki

Ciekawi ludzie w Bieszczadach

 

Kontakt

Bieszczadzki Portal Turystyczny wbieszczadach.net Redaktor Naczelny Piotr Kutiak 663 740 066
 Potrzebujesz reklamy? ZADZWOŃ502 920 384